14 czerwca w warszawskim Carolina Medical Center przeprowadzono operację korekty kości przedramienia u 10-letniej dziewczynki, wykorzystując modelowanie i wydruki w technologii 3D.

Ortopedzi Robert Śmigielski i Michał Drwięga oraz chirurg plastyczny dr n. med. Marek Molski zaplanowali cały zabieg jeszcze przed wejściem na salę operacyjną. Przygotowania trwały kilka tygodni. Najbardziej skomplikowany i najtrudniejszy był etap projektowania narzędzi potrzebnych do precyzyjnego przeprowadzenia operacji. Na bazie obrazów tomografii komputerowej, przy użyciu specjalistycznego oprogramowania, wykonano cyfrowe wizualizacje obu zdeformowanych kości przedramienia. Korzystając z nich, inżynierowie we współpracy z lekarzami odtworzyli prawidłową oś kończyny. Zaprojektowane wspólnie narzędzia i implanty w pierwszej fazie projektu wykonano w technologii druku 3D z polimerów. Modele kości, prototypy implantów i narzędzi posłużyły do przetestowania i zweryfikowania indywidualnego podejścia do deformacji. Następnie wydrukowano, już w tytanie, dokładnie opisane przymiary (specjalne prowadnice), druty do ich zablokowania na czas cięcia kości oraz odpowiednio wymodelowane płyty i śruby. Tak przygotowana wcześniej operacja przebiegła bardzo sprawnie, ponieważ przymiary precyzyjnie wyznaczyły linię cięcia kości oraz pozwoliły na dokładne ich zespolenie.

– Podczas zabiegu prowadzonego tradycyjnymi metodami ortopedzi na podstawie zdjęcia rentgenowskiego oceniają deformację, ustalają miejsce osteotomii oraz planują sposób zespolenia. Później, już w trakcie operacji, decydują o kolejnych krokach. Wykorzystanie nowoczesnej technologii pozwala na zaplanowanie procesu, jeszcze zanim chory trafi na salę operacyjną. Skraca to czas trwania zabiegu, ale także umożliwia przedstawienie jego przebiegu pacjentowi i jego bliskim – tłumaczy dr Robert Śmigielski.

Operowana dziś pacjentka ma 10 lat. Dwa lata temu rodzicie zauważyli niepokojące zmiany w wyglądzie prawej ręki, chociaż dziecko nie skarżyło się na ból i normalnie funkcjonowało. Prawdopodobnie w wyniku wady wrodzonej, wraz z rozwojem dziewczynki, pojawiła się deformacja kości promieniowej i łokciowej, co doprowadziło do nienaturalnego wygięcia ręki. – U tak młodej osoby proces gojenia i rehabilitacji jest znacznie szybszy niż u człowieka dorosłego. Kość zrośnie się maksymalnie po kilku tygodniach. Po paru miesiącach przeprowadzimy kolejną operację, podczas której usuniemy tytanowe płyty zespalające kości – dodaje dr Michał Drwięga.

Modele kości i narzędzia chirurgiczne specjalnie dla pacjentki przygotowała białostocka firma ChM. Był to jej projekt pilotażowy, mimo, że zespół ChM już wcześniej wykonywał implanty na zamówienie. Wymagał on dużego zaangażowania ze strony inżynierów i projektantów, zwłaszcza w kwestii odpowiedniego przygotowania dokumentacji projektowej.

Zrealizowana praca była o tyle ciekawa, że równolegle z implantem projektowano również dedykowane do tego celu specjalne instrumentarium. Cała filozofia techniki operacyjnej opierała się, bowiem na innowacyjnym narzędziu – tzw. szablonie z celownikiem. Bliska współpraca z lekarzami i sprecyzowane oczekiwania chirurgów pozwoliły na realizację ich wizji zabiegu – mówi Janusz Mroczkowski, rzecznik prasowy ChM.